Do sylwestra wszystko wracało do normy . Zrobiliśmy oczywiście porządek w całym domu. Wtorkowe południe spędziłem przy odśnieżaniu podjazdu. Zima tego roku jest bardzo sroga. Po przyjściu do domu dowiedziałem się o telefonie od znajomego, który chciał koniecznie się spotkać . Cóż….niech nie myśli, że będę oddzwaniał. Rachunki za telefon nie należą do symbolicznych . Coś tam w telewizji leciało, aczkolwiek nie było na tyle interesujące , abym to w ogóle zapamiętywał. Nagle odezwał się ponownie telefon i tym razem podniosłem słuchawkę. Okazało się, że był to mój dawny znajomy, któremu udało się de facto skleić całą paczkę ładne parę lat temu. Nieźle . Dzwonił oczywiście Marcin. Zapraszał nas na imprezę, która odbędzie się u niego w domu . Wszystko pięknie ładnie, ale skąd on miał mój numer telefoniczny, przecież ja mu nie podawałem. Moje pytanie zostało rozwiązane, gdy weszłam na swoje konto na naszej klasie. Mam podane podstawowe dane o sobie, w tym numer telefonu. Tak przy okazji pytał się czy wpadnę do knajpy „ Rumcajs”. Tak się składało, że miałem popołudnie jak najbardziej wolne . Poinformowałem swoją Ziutkę o tym. Nałożyłem na siebie kurtkę, wywlokłem na zewnątrz swojego wysłużonego Fiata 126p i odpaliłem. Udało mi się tego dokonać już za pierwszym razem, a to bardzo dobrze wróży . Na miejscu znalazłem się po krótkiej chwili. Dawno Marcina nie widziałem, toteż nie wiem jak ja go poznam . Po idealnym zaparkowaniu auta skierowałem swe kroki ku knajpce. Otwierając drzwi szklane stanąłem w progu rozglądając się po wnętrzu . Wtem ktoś mnie zawołał. Rzeczywiście. Człowiek ten miał dłuższe włosy i duże ciężkie buty. Można by pomyśleć, że to kozaki, albo kalosze, ale kolorowe sznurówki zbyt bardzo zdradzały jego przynależność do pewnej subkultury. Podszedłem do stolika. Zamówiłem piwo. Dokładnie w tym samym momencie do Rumcajsa weszli inni ludzie.

Ci z kolei nieco się zestarzeli. Dosiedli się do nas. Ostatni raz widzieliśmy się jakieś 15 lat temu . Zaczęliśmy więc chwalić się jak tam się w życiu wiedzie. Maciej T. zwany kiedyś przez nas po prostu Maćkiem bądź Maciusiem ożenił się, pracuje od 7 lat jako kierowca autobusu i przeprowadza mały remont domu. Zamieniliśmy się w słuch, zaś on sam rozpoczął opowiadać. Wymienił plastikowe okna na okna z fiberglassu, wewnątrz swojego domu zastosował rozmaite zabudowy ze szkła. Tak się składa, że w tym samym czasie Tomek S. wymienił normalne drzwi rozwierane na drzwi szklane przesuwne. Chwalił się, że są niezwykle praktyczne . Podczas otwierania ich skrzydło chowa się bezpośrednio w ścianie bądź w specjalnej kasecie. Poza tym żadnym problemem jest utrzymanie ich w czystości. Hmm….postanowiłem sam się pochwalić planem remontu domu i chęcią wymiany drzwi na szklane. Również myślałem o przesuwnych, że już nie wspomnę o efekcie dekoracyjnym, którego niewątpliwie stanowią witraże. Wszyscy zgromadzeni cieszyli się więc lub jak to jest w moim przypadku dopiero cieszyć się będą jakimś szklanym elementem w domu. Zmieniliśmy temat. Ogólnie zrobiło się bardzo wesoło . Po upływie dwóch godzin rozeszliśmy się umawiając oczywiście na sylwestra. Udam się więc do Marcina zabierając ze sobą Ziutę. Wsiadłem do auta i wróciłem do domu.